Słomiany Domek 2, czyli historia zatacza koło

 

5 lat temu, mniej więcej o tej porze roku zadzwoniła do mnie ciocia mówiąc, że chciałaby zbudować domek pod agroturystykę i czym bym nie pomógł. Odpowiedziałem, że ok, ale pod warunkiem, że zbudujemy go ze słomy. Mniej więcej tak zaczęła się przygoda cioci z turystyką, a moja z naturalnym budownictwem. Słomiany Domek okazał się strzałem w dziesiątkę. Przewinęło się przez niego setki już turystów, a na portalu booking.com ma niespotykaną ocenę 9,7/10.

Ja w tym czasie skończyłem studia i zacząłem zajmować się budownictwem naturalnym już na pełen etat. Ucieszyłem się bardzo, gdy ciocia zadzwoniła po raz drugi z zapytaniem czy nie podjęlibyśmy się postawienia drugiego, nieznacznie większego domku. Projekt wykonał mąż Ali, Artur, a my zabraliśmy się do pracy.

Kluczową kwestią planowanej budowy miał być możliwie jak najkrótszy czas realizacji, tak aby prowadzone prace w miarę możliwości nie przeszkadzało letnikom. Z tego względu oczywistym rozwiązaniem było wykorzystanie prefabrykowanych paneli, które ochrzciliśmy niezbyt zaskakującą marką ‚Słomiany Dom’ 🙂 Panele wykonali Misza oraz Zibi w marcu tego roku.

Zależało nam na tym, aby postawić szybko nie tylko ściany, ale także, a właściwie przede wszystkim, dach. W tym celu nawiązaliśmy, na pewno nie jednorazową, współpracę z Jędrzejem, prowadzącym firmę Drwa, który przygotował strop oraz więźbę dachową u siebie w Toruniu.

10 kwietnia zapakowaliśmy cały dom na TIR-a i przywieźliśmy go do Borzechowa. Od następnego dnia zaczęła się najprzyjemniejsza część pracy czyli montaż budynku. W tym czasie mieszkaliśmy oczywiście w Słomianym 1, ale wiedzieliśmy, że za 8 dni przyjeżdżają do niego turyści. Od początku czuliśmy presję.

 

Dzień 1

Pogoda nam dopisywała, humory również. Z każdym kolejnym dniem mieliśmy coraz więcej wątpliwości, ale prace szły do przodu. Panel po panelu, ściana po ścianie. Potem strop, krokwie i jętki. Efekt był taki, że po 6 dniach Artur musiał nam zorganizować wiechowe.

 

Dzień 6, ostatnie zdjęcie przed obrzutką

Warto dodać, że podczas gdy my montowaliśmy więźbę, równolegle w budynku pracował elektryk, hydraulik oraz murarz, wykonujący komin. Synchronizacja i tempo prac na najwyższym poziomie dzięki inwestorom, którym winni jesteśmy za to wielki szacunek! 7 dnia na ścianach zewnętrznych wylądowała gliniana obrzutka. Zazwyczaj od zewnątrz tynkujemy wapnem, tutaj jednak właściciele postawili na glinę. Do warstw wierzchnich dodawać będziemy znowu końskie łajno i twaróg. O tym zresztą w innym wpisie.

 

Tynkowanie przy pomocy agregatu tynkarskiego

Ostatniego dnia pracowaliśmy do późna. Po 8 dniach Słomiany 2 wyglądał jak na zdjęciu poniżej. Dach został zabezpieczony membraną, w środku wykonane zostały instalacje i część komina. Udało się 🙂

 

8 dzień

Po Świętach Wielkanocnych wróciliśmy do Borzechowa już tylko we trójkę, aby wykonać tynki bazowe. Musieliśmy pracować ciężko, bo zdjęć z tego okresu brak : ) Po wszystkim spakowaliśmy busa, który jak zwykle był pełen i ruszyliśmy do domu. Sprzęt z kolei, pojechał na kolejną budowę, o której też postaramy się niedługo opowiedzieć.